Pikers
Wieloryb
[Refren]
Łysy Bóg Piki, oto pseudonim
Kiedy mnie spijasz nie możesz uronić
Zjadam te płotki tak jak wieloryb
Wpadają ziomy, o nich pierdolisz
Flotę mam i nowa bluza mnie zdobi
Nie robię tego, by wzbudzać ich podziw
Widzę mych wrogów, gdy patrzę pod nogi
Rucham te szmaty i nagrywam vlogi
Sorry nie możesz już nic zrobić
Styl srogi, dupa doprawiła ci rogi
Potem usuwa cię z historii
Z ciebie nie robią już nic sobie
Scena mi zabiera sens
Ona wyrzuciła ich z głowy, a potem wpadła na sex

[Zwrotka]
Ona chce kurwić to, a nie popalać
Pali batona, zostanie do rana
Twoją dziewczynę już mam na kolanach
I ona się cieszy, że pałę dostała
Załóż jej łańcuch i pilnuj tej cipy, bo kiedy mnie widzi opada kopara
Tobie obciągać by wcale nie chciała, najwyżej zrobi to zawsze dla Pana
Ona to zjada, mówiła, że ma zasady, że się tak od razu nie wsadza
A potem po każdym razie płakała
Piki ją zrobił aż się posikała
Spadła i się wyjebała jak stara
Mimo że była tak młoda, jak Sara
Ja z moją kliką oddaję się hitom
A potem z ekipą wracamy na taras
Pyta, czy ją będę bił
Prosi bym ją zrobił z całych sił
Ja mam tylko parę chwil, żeby jej pokazać styl
Chętniej to bym barek spił
Zejdź z moich oczu, młoda daj mi spokój
Mówisz pogadajmy, co ty, młoda daj mi floty
Ja zabiorę cię na dół, nie zabiorę cię na tył
Cały zajebany stół, będę dobrze teraz żył
[Refren]
Łysy Bóg Piki, oto pseudonim
Kiedy mnie spijasz nie możesz uronić
Zjadam te płotki tak jak wieloryb
Wpadają ziomy, o nich pierdolisz
Flotę mam i nowa bluza mnie zdobi
Nie robię tego, by wzbudzać ich podziw
Widzę mych wrogów, gdy patrzę pod nogi
Rucham te szmaty i nagrywam vlogi
Sorry nie możesz już nic zrobić
Styl srogi, dupa doprawiła ci rogi
Potem usuwa cię z historii
Z ciebie nie robią już nic sobie
Scena mi zabiera sens
Ona wyrzuciła ich z głowy, a potem wpadła na sex