Pikers
Wybucham powoli
[Zwrotka]
Układam to sobie w bani jak Wolfgang
Nie Wolf Gang, ubrudziłem grę jak spiołkę
Lecę tylko po to, by wam było trudniej
Scena nie rozumie mnie i scena tak nie umie
Pikers to wielki gracz, zimny w chuj w letni czas
Ona nie wpadła ssać ci, wyglądasz jak łaps
I nie warty ciebie flak
Budowałeś na pozorach świat i nie możesz ustać tak, za długo
Podcieramy dupę twoją bluzą
Ona zajebała długą gdzieś (hehehe)
Teraz z patusiarą z dziarą nad dupą
Wozisz się z śliną tych bloków na sucho
Z pozorów grupą, nienawidzi ich mój każdy gruczoł
Staram się trochę blasku uciąć
Teraz nienawidź, suko
Zmieszam te pizdę z asfaltem, co nosi fryz jak Naruto
Kup dupie futro, bo ci oczy wylecą
Ponoć też robisz trap, ale, sorry, to nie to
I twój pierdolony ręczny gnat
Niebezpiecznie jest jechać na ręcznym na czas
Mój fetysz to stuff, ale chyba nawet ja patrzę trzeźwiej
Siedzi na necie to wasze napięcie
Upośledzona jest ta, co cię weźmie
Nawet twój skład się odwraca na pięcie
[Refren]
Zabawa i płoną mikrofony, kurwy za żony
Zastanów, durniu, się, pomyśl
Przejdę się z prawdą, aż urwie przepony
Tym wpół nieprzytomnym, po co mi
Te zaproszenia i wspólne gibony
Wspólne melanże, aż wkurwię się po nich
I poznacie mnie z innej strony
Uwierzcie, kundle, wybucham powoli

[Zwrotka]
Młody byk, zmieniam stres w komfort
Lubisz dym, jak dym mogę cię wciągnąć
Podskocz do tego poziomu, podskocz
Daje wam trap, trap, pytam, co z Polską
Jaki znów newschool? Progres non stop
Wykorzystałem twoją nieostrożność
Chcesz nas dotknąć? Chodź no, cockblock
Chodź no, cockblock

[Refren]
Zabawa i płoną mikrofony, kurwy za żony
Zastanów, durniu, się, pomyśl
Przejdę się z prawdą, aż urwie przepony
Tym wpół nieprzytomnym, po co mi
Te zaproszenia i wspólne gibony
Wspólne melanże, aż wkurwię się po nich
I poznacie mnie z innej strony
Uwierzcie, kundle, wybucham powoli
[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]