Pikers
Na Plus
[Hook]
Nie mam czasu dziś na rozkminianie tu
Robię temat zamiast wbijać się na klub
Cała scena ma zawijać się jak chrust
Biegasz teraz, ale powiedz czy ty wychodzisz na plus?
Przyjść tu, to jak wychodzić na mróz
I nikogo nie obchodzi to jaki nosisz but
Gdy się spinasz to ja mam pełen luz
Zawsze wychodzę na plus, w końcu na plus

[Verse 1]
W tym roku nie odbieram, chyba że zadzwoni Bóg
Od jakiegoś czasu nie mam nawet telefonu już
Ludzie mówią do mnie "chociaż wiesz co robisz?" to jest fuks
To czy wychodzę na plus, znaczy chuj, ale cóż
Nikt cię nie zrozumie, tak jak ty siebie sam
O siebie dbam, robię miejsce, dla kolejnych gram
Same węże, jak Slytherin dookoła
Życie bez nich, ciekawe czy mogłoby posmakować
Trochę bardziej, już ci mówiłem jak tobą gardzę
Nienawidzę ich, jak tej krwi w moim gardle
I do tego budzę się po kilka razy na noc
I moja klika już nie klika, daj wyrazy na blok
Powoli tracą zajawkę, ale ja mam ją na zawsze
Drzeć ryja, wkurwiać za tą ścianą sąsiadkę
Gnoje będą pierdolić, że to jest niby dla wszystkich
Nie złapałem się za trapy bo tak było mi łatwiej
W chuj lat w rapie i nie ma co się chwalić
Oni będą gadali chociaż za darmo dostali
Chuj mnie obchodzi twoja platyna, downie
I chuj mnie obchodzi to czy nawijasz fajnie
Ja jestem narkotykiem, jestem Brownem
Nie pytaj się czemu znów nawijam o twojej pannie
Dryfuje po wodospadzie, gdy ty się topisz w wannie
I nigdy nie byłem tutaj tylko jakimś młodym grajkiem
[Hook]
Nie mam czasu dziś na rozkminianie tu
Robię temat zamiast wbijać się na klub
Cała scena ma zawijać się jak chrust
Biegasz teraz, ale powiedz czy ty wychodzisz na plus?
Przyjść tu, to jak wychodzić na mróz
I nikogo nie obchodzi to jaki nosisz but
Gdy się spinasz to ja mam pełen luz
Zawsze wychodzę na plus, w końcu na plus

[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]