Flint
Przeszedłem drogę
Przeszedłem drogę od luźnych nagrywek
Od nawijek z rożnymi ludźmi poprzedzonych spliffem
Przeszedłem drogę od lekkich zamotek
Przez bycie betonem i co najlepsze, wciąż idę
Przeszedłem drogę od nocnych lokali
Rozbijanych pokali, urwanych filmów w bani
Przeszedłem drogę od freestylowych bitew
I mając 20 lat, jestem emerytem, joł

Przeszedłem drogę od taśm do dwunastek
Od rapu na zajawce po rap na poważnie
Różnica jak między fat capem a flamastrem
Ulica zdecyduje, co jest łatwiej zmywalne
Wczoraj był patent, dzisiaj ostatnie piętro
Jutro wbijamy na dach, robimy tam rozpierdol
Nie bądź ofermą, weź wreszcie posłuchaj
Limitem niebo, więc na pewno droga jest jeszcze długa

Zanim się wbijesz do rozgłośni i klubów
Trochę popróbuj, ziom, trochę popróbuj
Nim przemówisz do ludu
Szacunek i pokora, na tym buduj

Przeszedłem drogę, choć za wcześnie na afisz
Pchałem to, mówili, weź, nie potrafisz
Weź, napisz do nas za dwa miesiące
Ale przeszedłem swoją drogę sam
Dziś sram na ich pieniądze

Idę drogą wyboistą jak tor do motocrossów
Tyle że muldy mam poukładane z ciał wrogów
Nie prowokuj, bo pięścią połamię twój kręgosłup
I zrobię z niego miazgę, miękka jak tofu
Po chuj się wtrącasz? Lepiej daj spokój
Jesteś pusty jak słomka, szukasz kłopotów?
Zapraszamy cię do nas po zmroku
Szybko poznasz swoją najkrótszą drogę do domu

Przeszedłem drogę w te i we wte, znasz mój głos
Jeszcze w nie jeden sztos nos wetknę
Los tak chciał, że to jest konkretne
Wciąż pieprzę karierę, trzymam banderę FP

Zanim się wbijesz do rozgłośni i klubów
Trochę popróbuj, ziom, trochę popróbuj
Nim przemówisz do ludu
Szacunek i pokora, na tym buduj

Przeszedłem drogę od demówek do zdjęciówek z ziomkami
Pod klubem co mówią, że gram super
To długa droga, zdartą zelówę mam pod butem
Chowam tam czasem jakiś towar, max. to sztukę
Inaczej, brat, niewygoda jest pod paluchem
I ciężko stać, a co gorsza to iść skrótem
Nie czaisz co mówię, nie będę już gadał dłużej
Lepiej dwa razy stracić niż zostać z chujem w dupę

Idziesz do przodu, gdy patrzysz szerzej
Kiedy zostawiasz hektolitry na popkillerze
Masz kawałek na papierze, gnieciesz i wyrzucasz
Z myślą, że to nie jest dość świeże
Tyle spostrzeżeń, tak mało rozwiązań
Tak dużo kart, ale tak mało rozdań
Wbijaj na start i rozpoznaj, ile jesteś wart
I nie mówię o pieniądzach, piątka!

Wciąż mam nadzieję, że jeszcze kiedyś krzyknę
Wyskocz do tego, mam tego trochę
Damy radę, bo nie damy się skłócić
Czasem łzy, czasem złość
Wciąż mam nadzieję, że jeszcze kiedyś krzyknę
Wyskocz do tego, mam tego trochę
Damy radę, bo nie damy się skłócić
Zostaję sobą w każdym calu
Daję coś

Zanim się wbijesz do rozgłośni i klubów
Trochę popróbuj, ziom, trochę popróbuj
Nim przemówisz do ludu
Szacunek i pokora, na tym buduj[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]