Słoń (POL)
Napadam na banki
[Zwrotka 1: Shellerini]
Napadam na banki, mam czarny outfit
Zabójcze wersy, jak mój producent gar sampli
Otwieram wszystkie zamki, łamię wszystkie szyfry
Działam błyskawicznie, jestem szybszy niż blitzkrieg
Skurwysynki, jestem tu, bo zasłużyłem
Zapracowałem, Bóg był szczodry, dał mi talent
Amen, nowy Bin Laden, mam cały świat u stóp
Tulę się do biustów i mam WSRH w kruszcu
Szkoła Wyrzutków, dla swoich jedna miłość
Stoję jak Jezus w Rio, wbijam lewym skurwysynom
Wciąż z rodziną, wciąż nie dla mnie pół prawdy
Wciąż mam dystans i pierdolę dziwne pakty
Rap dla mnie to nie kaprys czy też modne hobby
To życie z satysfakcją, że rozpierdalam twój głośnik
Bez zbędnych uprzejmości, lizania dup w około
Masz do czynienia z najlepszą rapu szkołą

[Refren: Cleo]
Napadam na banki, napadam na banki, napadam na banki
Napadam na banki, napadam na banki, napadam na banki

[Zwrotka 2: Słoń]
Mikrofon daj mi, rozdaję karty jak Gambit
Witamy w Pyrlandii, pozamykaj wszystkie zamki
Tu biegają dzikie bandy, jak bojownicy w Zambii
To właśnie ja strzeliłem w łeb matce Bambi
Jestem jak wampir, piję krew na szklanki
Styl bardziej unikatowy niż dzikie pandy
Rap wysokiej rangi, nie szanty, nie country
Wszyscy nam zazdroszczą - mamy najpiękniejsze fanki
Napadam na banki, kominiarki, klamki
Każdy chciałby nic nie robić i mieć grube bańki
Jak Mahatma Gandhi, nigdy nie odpuszczaj walki
Ryjemy psychikę mocniej od ruskiej propagandy
W głowach chore bajki, których nie puszczają kina
To urywa giry z dupy jak przeciwpiechotna mina
Trzymam mic w ręku jak Thor trzyma swój Mjölnir
Jesteśmy alternatywą do tej spedalonej chujni
[Refren: Cleo]
Napadam na banki, napadam na banki, napadam na banki
Napadam na banki, napadam na banki, napadam na banki

[Zwrotka 3: Ry23]
Nie potrzebuję klamki, by obrabiać wasze banki
Zamki otwieram na słuch i biorę fanty
Antywłamaniowy system to lipa
Mam knyf, łamię szyfr, w ciemnościach znikam
Jestem wszechmogący, gdy na bit wejdę
Sieję spustoszenie, radio nadaje mayday
Każdy eyber, każdy Rapu fanclub
Lubi zapach tych tracków o poranku
Na karku mam trzy X jak Diesel
Latam po bitach jak po niebie Wizzair
Coraz wyżej krążę i szybuję
Grabię, łupię, jestem zwykłym zbójem
Jestem jednym z tych, którzy grają vabank
To napad na bank, rap Black Sabbath
Atak, bujaj banią, łam kark aż do skutku
Wstąp do Wyższej Szkoły do Szkoły Wyrzutków

[Refren: Cleo]
Napadam na banki, napadam na banki, napadam na banki
Napadam na banki, napadam na banki, napadam na banki
[Zwrotka 4: Ero]
Ja napadam na banki i porywam kasjerki
I robię z nich swoje fanki, same oddają papierki
One na mym kindybale, są jak kanibale
Chcą połykać moje dzieci, to już się nie mieści w pale
Chcą zakładać mi kajdanki przebrane za policjantki
Proszą, by po dupie bić je, potem jebać jak policje
No i ślicznie, lubisz hard, to łap to hardcoreowo
My lubimy jak jest w pizdę, one gdy jest chujowo
Słowo to zabójcze, jak strzał z Desert Eagle
Kurwy płaczą, swojaki na imprezę idą
WSRH i JWP, kolabo Poznań z Warszawą
To muzyka morderców jak Prodigy i Havoc
My sramy na prawo, zdarzało się coś na lewo
Kto ma coś do tego, niech wypierdala na drzewo
My gramy pod te loopy i miliony chcą to zbierać
Ktoś toczy rap z dupy, to polecam mu Stoperan
Wielu zazdrość zżera - my śmiejemy się z tych głupków
Nie pozdrawia Ero - prymus w Szkole Wyrzutków