Zeus (POL)
Skończ grymasić
[Zwrotka 1: Zeus]
Nie klepię bidy, klepię bity, że się rymy piszą same
Nieźle skryty, jakby spotkał Bisz Osamę
Wiecznie skillsy rzeźbię jak Rafael
Wolę bystry potok myśli, niż się schlać szampanem
Te linijki - moje krwinki z nimi są tożsame
Stare płyty jak wylinki - powyrastałem
Samotne wilki jak my nie idą nigdy za stadem
Więc jak się łapię na rankingi, to raczej przypadek
Pcham na handel tylko gruby staff
Jakbym w łapie miał Montanę i końcówki farb
Pokolenie Instagrama może zgubić ślad
Dwie dekady trwa już ta relacja, masz tak długi lajf, hę?
Hasztag Doogie Howser, każdy kasztan pragnie gwiazdą być jak drugi Chajzer
Ta gra czasem ścina jaja, znajdziesz na to plaster
I po stracie machniesz klasyk z pasji jak Stratocaster?

[Refren: Zeus]
Po co to robisz, jak cię już nie jara?
Jeśli nie chcesz, się nie musisz starać
Na to miejsce wejdzie drugi zaraz
Serce temu dawać masz, a nie bulić haracz
Po co to robisz, jak cię już nie bawi?
Tylko ciąży ci jak dług u mafii
W ciąży jesteś, co ci wciąż nie pasi?
Skończ z tym albo skończ grymasić
[Zwrotka 2: Joteste]
To jest o snach, ta piosenka tu
Na boiskach pełnych szkła po butelkach, gdzie mróz
Nie zatrzymał w naszych sercach tych paru nut
Brakuje mi tego rytmu na słuch
To był beatbox, taktował jak aorta w nas
Gdy noc była czarna jak Nocna Straż
Wśród nas niejeden wariat, groźna twarz
Dziś to wspomnienia, ale został rap
Pytałem, czy skończę z tym... A skąd!
Jestem tu, póki jest styl i głos
Joteste to jest zwykły gość
Ale trochę kosogłos, nieważne czy kosi sos, yo!
Równali kiedyś rap i religię
To myślę nie było chyba zbyt infantylne
Dziś nie chłopcy z nas, jednak dziecka twarz ma zajawka
Zaczęliśmy na ośkach i ławkach, sprawdzaj!

[Refren: Zeus]
Po co to robisz, jak cię już nie jara?
Jeśli nie chcesz, się nie musisz starać
Na to miejsce wejdzie drugi zaraz
Serce temu dawać masz, a nie bulić haracz
Po co to robisz, jak cię już nie bawi?
Tylko ciąży ci jak dług u mafii
W ciąży jesteś, co ci wciąż nie pasi?
Skończ z tym albo skończ grymasić
[Zwrotka 3: Zeus]
Proszę cię, nie jęcz mi o słupkach i algorytmach
Cały twój gust kreśli średnia arytmetyczna
Ja siedzę w dźwiękach, ty w zasięgach i liczbach
Nie życz mi nawet na święta, bo ta pożyczka to lichwa
Grzebię w płytach i je rwę na strzępy
Nawet kiedy prawie nikt nie wrzuca tego na sprzęty
Dla was trudny tekst to ten, co go się nie da spieniężyć
Cierpki jak ciepła wóda z mety, którą trzeba zmęczyć
Nigdy dla sławy i cashu, jak powiedział W
Mam gdzieś, czy ciebie to śmieszy, dla mnie to nadal truth
Ja i zajawa jak Marshall i Proof
Choćby umarła wrócę znów z kwiatami na grób
I tak po grób, bo nawet z nudów tworzę
Ty tylko podłapałeś głupku modę
Jestem prawdziwy, nawet gdy bity nie truskulowe
Jak chcesz przewózki i łańcuchów, to se pójdź na rower...

[Refren: Zeus]
Po co to robisz, jak cię już nie jara?
Jeśli nie chcesz, się nie musisz starać
Na to miejsce wejdzie drugi zaraz
Serce temu dawać masz, a nie bulić haracz
Po co to robisz, jak cię już nie bawi?
Tylko ciąży ci jak dług u mafii
W ciąży jesteś, co ci wciąż nie pasi?
Skończ z tym albo skończ grymasić