Zeus (POL)
Okna na zachód
[Zwrotka 1]
W dziewięćdziesiątych mieszkałem na drugim piętrze
A na podwórku koleżkę miałem, który miał wujka w Niemczech
I nie musiał cudów oglądać w Pewexie
Satelitarne talerze
I podpięte do nich widelce
Karmiły nam wyobraźnię i serce
Amerykańskie marzenie prawie na wyciągnięcie rąk
Schwarzenegger, Van Damme i Stallone –
Prawie każdy bohaterem chciał być jak oni i zwalczać zło
Gdy jesteś dzieckiem, wszystko proste jest i czarno-białe
Jak pierwsze zakochanie
Z czasem się uczysz, że za kochaniem jest wiele i niekoniecznie to przyjemne doznania
Więc, kiedy już zaczęliśmy doganiać świat, co widzieliśmy wcześniej tylko na ekranach
Coraz więcej jego wad się zaczęło odsłaniać
Nie każda saturacja urok ma jak w nowojorskich nagraniach

[Refren]
Co zobaczą ostatni z nas
Przez swoje okna na zachód?
Kwitnący, dostatni raj
Czy krajobraz post apo
Gdy przyjdzie się skłonić w pas
I pożegnać z estradą?
Podobno się kończy czas
Gdy znika obserwator
[Zwrotka 2]
Nie byłem orłem z historii
Więc spiskowe teorie zryły głowę mi
Zmieniając agresora w obrońcę
Gdy otrząsnąłem się z szoku
Mogłem nie ufać nikomu lub komukolwiek
Bohaterowie są często anonimowi lub animowani –
Za często tworzy się ich, by rozpalić w takich szarakach jak my ogień do walki za nie nasze sprawy
Lub odwrócić uwagę od naszej sprawy
Tak łatwo grać na strunach naszych emocji
Smyczkami fobii i złości
Świat wypełniają kolory
Lecz postrzec go przez okulary ignorancji
Zawsze jest prościej
Reklamy wciąż rzucają marchew przed osły –
Raz dotyczy to słodyczy, raz ideologii
Nie spadają nam dziś z nieba ulotki
Bo dostajemy na maila kody promocji

[Refren]
Co zobaczą ostatni z nas
Przez swoje okna na zachód?
Kwitnący, dostatni raj
Czy krajobraz post apo
Gdy przyjdzie się skłonić w pas
I pożegnać z estradą?
Podobno się kończy czas
Gdy znika obserwator
[Zwrotka 3]
Pierwszego sierpnia o siedemnastej stolica na chwilę zamiera
Gapię się na to przez okno
Chwilę po tym, jak mi pisanie przerywa syrena
Kto z nich pomyślałby wtedy, że w miejscu rzezi tej powstanie galeria?
Leciały tu z nieba bomby na głowy,
a teraz ćwierki Twittera, Instashoty i fotosy jedzenia
Ludzie noszą w górze brody, jakby pokój im należał się od urodzenia
A wciąż zależy to od miejsca urodzenia
I nic się w tej kwestii nie zmienia
Choć uczono nas na lekcjach,że skala tego szaleństwa jest zależna od zrozumienia, co płynąć z doświadczenia ma
Minęło ledwo parę dekad
I w tych samych miejscach rodzi się to samo
Wbijano daty nam do głowy, a jak widać niewiele to dało
Wszystko to puste ciekawostki bez świadomości, że ty i reszta stanowicie całość

[Refren]
Co zobaczą ostatni z nas
Przez swoje okna na zachód?
Kwitnący, dostatni raj
Czy krajobraz post apo
Gdy przyjdzie się skłonić w pas
I pożegnać z estradą?
Podobno się kończy czas
Gdy znika obserwator
Co zobaczą ostatni z nas?
[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]