Zeus (POL)
W każdą pogodę
[Hook]
Czasami wali się i pali za oknami
A trzeba stawić się do pracy, jak w normalny dzień
Czasami sił nie mamy, czasem na pysk padamy
Czasami nie ma się komu wyżalić, wiem, wiem
Czasem na "nie" są wszystkie znaki na niebie
Ale ruszasz się, bo ktoś, gdzieś czeka na ciebie
Nieważne jaki dzień, robisz tą drogę
W słońce czy deszcz, w każdą pogodę

[Verse 1]
Są takie dni, gdy nie chce ci się ruszyć dupy
A każdy taki dzień budzi cię lewą nogą
Wstajesz zły, bo nie jesteś tak głupi
By nie wiedzieć, że taki dzień dłuży się w nieskończoność
Zakładasz ciuchy, buty, otwierasz drzwi
Asfalt powoli się nagrzewa od słońca
Choć nie ma jak Polska, wierzysz
Że choć na pół miesiąca pozwoli gdzieś wyjechać ta forsa
Robota jest najgorsza w lato
Nie rozpłacz się - rozpadł się klimatyzator
Za oknem gorączka, chcesz biec pod prysznic
Dookoła tylko shoarma i piec do pizzy
Kto w pustynny żar chce stać w kuchni
I pchać te kilogramy żarcia w styropian?
Nikt... ale ktoś zrobić to musi
Bo dla kogoś to kolacja czy obiad
[Hook]
Czasami wali się i pali za oknami
A trzeba stawić się do pracy, jak w normalny dzień
Czasami sił nie mamy, czasem na pysk padamy
Czasami nie ma się komu wyżalić, wiem, wiem
Czasem na "nie" są wszystkie znaki na niebie
Ale ruszasz się, bo ktoś, gdzieś czeka na ciebie
Nieważne jaki dzień, robisz tą drogę
W słońce czy deszcz, w każdą pogodę

[Verse 2]
Kucharz ci daje to żarcie
Masz zrobić tę dostawę, ale nie wiesz jak
Bo jakiś grubas, jak zawsze, pragnie wszystkich dań w karcie
Przydałby się przynajmniej Doktor Emmet Brown
No to jedziesz sam, pełen bak waszki
Ubezpieczenie, kask i pełen bagażnik
Na dworze leje jak w Anglii... co kwartał
Na drodze leje z ciebie każdy, kto ma choć Smarta
Tak zaiwaniasz skuterem przez miasto
I chętnie byś pogadał z Sidneyem "jak Polak"
Bo nie wiesz, co go kurwa naszło...
Po co wychwala całe to badziewie w utworach
Dobra, w końcu podjeżdżasz pod klatkę
Na domofonie wciskasz ten numerek z kartki
Wbiegasz po schodach i dajesz tę paczkę typowi
Który wczoraj jadł po raz ostatni
[Hook]
Czasami wali się i pali za oknami
A trzeba stawić się do pracy, jak w normalny dzień
Czasami sił nie mamy, czasem na pysk padamy
Czasami nie ma się komu wyżalić, wiem, wiem
Czasem na "nie" są wszystkie znaki na niebie
Ale ruszasz się, bo ktoś, gdzieś czeka na ciebie
Nieważne jaki dzień, robisz tą drogę
W słońce czy deszcz, w każdą pogodę

[Verse 3]
Nie wiem czy to zima stulecia
Śnieg za oknem napieprza jak w Narni
Nie wiem, jak tutaj ten koleś dojechał
Lecz należy mu się medal, jak w armii
Więc daję mu te dodatkowe blachy
Za fatygę i kończę, bo żołądek mi się zrasta z krzyżem
Wczoraj wróciłem późno, dzisiaj nie jadłem jeszcze
Lodówka wieje pustką, rozrywam torbę z żarciem
Nareszcie, Mama mówiła, że to tuczy
Trudno, dziś nie mam czasu na zakupy jak Pascal
Trza zaspokoić głód i na koncert ruszyć
Jak łoś z "Przystanku Alaska"
Ta sama telewizja znów powtarza film
Choć teraz chyba wolałbym go po raz setny obejrzeć
Zamiast otwierać drzwi, ale wiem, że jest miejsce
Gdzie czekasz na mnie Ty, więc na dworzec biegnę
[Hook]
Czasami wali się i pali za oknami
A trzeba stawić się do pracy, jak w normalny dzień
Czasami sił nie mamy, czasem na pysk padamy
Czasami nie ma się komu wyżalić, wiem, wiem
Czasem na "nie" są wszystkie znaki na niebie
Ale ruszasz się, bo ktoś, gdzieś czeka na ciebie
Nieważne jaki dzień, robisz tą drogę
W słońce czy deszcz, w każdą pogodę