Zeus (POL)
Z żoną
[Ref.]
Jak w idealny dzień mam się pokłócić z kimś, to... tylko z żoną!
Jak padam z nóg, a ruszam się, żeby gdzieś iść, to... tylko z żoną!
I jak po wielkiej wojnie się pogodzę w mig, to... tylko z żoną!
I chociaż czasem to hardcore i bywa nie łatwo
Uwierz mi, ziom, że naprawdę warto

[Verse 1]
Byliśmy jak dwie komety z dwóch galaktyk
I fartem się przecięły nasze trakty
Ty chciałaś cały świat wziąć na barki
Ja chciałem cały świat i dużo melanży i robić rap
Nie byłem zbyt dojrzały - to fakt, czasem potrzeba czasu
Lecz czasem goni czas, trzeba działać od razu
Dałaś mi kredyt zaufania
Na jakiś czas wyjechałaś, zawalił mi się świat
Przez jakiś czas się nie mogłem pozbierać
Mówili mi o domkach z kart i że tak się nie da
Że to nie może wiecznie trwać i im dłużej tym gorzej
Że jednym cięciem trzeba (ciach!) uciąć temu korzeń
Nie mogłem tak, ty nie mogłaś też z resztą
Choć przez to jeszcze po powrocie było z nami ciężko
Przeszliśmy piekło, jak to inaczej nazwać?
Dziś jesteś ze mną, więc droga była tego warta

[Ref.]
Jak w idealny dzień mam się pokłócić z kimś, to... tylko z żoną!
Jak padam z nóg, a ruszam się, żeby gdzieś iść, to... tylko z żoną!
I jak po wielkiej wojnie się pogodzę w mig, to... tylko z żoną!
I chociaż czasem to hardcore i bywa nie łatwo
Uwierz mi, ziom, że naprawdę warto
[Verse 2]
Kiedyś nasz cały dobytek mieścił się w dwie walizki
Czasem ich nawet nie rozpakowywaliśmy
Żyliśmy w biegu, w pośpiechu - to tu, to tam
I raz to była Łódź, raz to był Rotterdam
Nie chciałem tak, w końcu czas to zmienił
Dziś wydajemy wspólny hajs na te rzeczy z Ikei
Do wynajętych czterech ścian, gdzie jesteśmy razem
Pieprzyć Skype, wolę jak trzaskami drzwiami czasem
Wkurzamy się, ale jesteś obok mnie codziennie
W końcu nauczę się nie zostawiać skarpetek wszędzie
Zamykać toaletę, zmywać co drugi dzień
Pewnie niewiele zrobię z tym pierdzeniem przez sen
Ale ty wiesz, że moje serce jest tylko twoje
Dziś znamy się jak łyse konie, widzisz ironię?
Wszystkie te chore ślubne konkursy, zagadki to my rozkładamy na łopatki

[Ref.]
Jak w idealny dzień mam się pokłócić z kimś, to... tylko z żoną!
Jak padam z nóg, a ruszam się, żeby gdzieś iść, to... tylko z żoną!
I jak po wielkiej wojnie się pogodzę w mig, to... tylko z żoną!
I chociaż czasem to hardcore i bywa nie łatwo
Uwierz mi, ziom, że naprawdę warto

[Verse 3]
Od paru lat tak nam płynie czas razem
I raz na jakiś czas myślę, jak to się zmienia z czasem?
Nasi znajomi nie obchodzą osiemnastek już
Ich matki zmieniają się w babcie co rusz
Ci sami, co ze mną pili na murkach
Dziś pokazują mi zdjęcia rodziny w komórkach
Tu syn, tam córka i trudno jest uwierzyć
Ja robię rap, myślałem, że to mój świat przyspieszył -
Koncerty, klipy, wywiady, płyty
Dostałem to lecz myślę dziś, że nie to się liczy
Nie to się liczy, tak pod koniec dnia
Trzeba odnaleźć kogoś do drużyny świat kontra ja
Świat kontra my, ty wiesz, o czym mówię -
Trzeba odnaleźć kogoś, kto cię tak rozumie
Trują nam o ślubie, ale my mamy czas
Jeśli nie jutro, pojutrze, na bank
[Ref.] x2
Jak w idealny dzień mam się pokłócić z kimś, to... tylko z żoną!
Jak padam z nóg, a ruszam się, żeby gdzieś iść, to... tylko z żoną!
I jak po wielkiej wojnie się pogodzę w mig, to... tylko z żoną!
I chociaż czasem to hardcore i bywa nie łatwo
Uwierz mi, ziom, że naprawdę warto