Zeus (POL)
Zeus. Jest super - recenzja
Okres który upłynął od wydania „Zeus. Nie żyje” do premiery albumu „Zeus. Jest super” to niewątpliwie czas zmian w życiu artysty. Ciężkie lata pracy w łódzkim podziemiu wreszcie zaowocowały, dzięki czemu Kamil wzbił się na pułap popularności o której dotychczas zapewne nawet nie myślał. Krokiem milowym było również otwarcie własnej wytwórni – Pierwszy Milion, co pozwoliło mu na komfort pracy na swoim ale przede wszystkim, co jest chyba ważniejsze, na siebie. Wszyscy którzy pamiętają pierwszy z wyżej wspomnianych albumów i chociażby singiel go promujący – „Hipotermia”, mogli doznać niemałego szoku po sprawdzeniu pierwszego tracku, zapowiadającego „Zeus. Jest super” pod tytułem „Będziemy dziećmi”. Pozytywny przekaz z ust rapera, który do niedawna myślał o samobójstwie, otoczonego przez grupkę śpiewających dzieci zapowiadał katastrofę dla oczekujących starego, dobrego Zeusa. Po przesłuchaniu całego albumu mogę śmiało stwierdzić, że katastrofy nie ma, ale nie jest też tak super jak zapowiadał sam tytuł

Kamil od początku swojej drogi udowadnia, że jest niesamowitym indywidualistą. Od „Co nie ma sobie równych” konsekwentnie nie dopuszcza do swoich projektów raperów którzy mogliby położyć tam swoje zwrotki, ani producentów którzy obdarzyliby go podkładami. To tylko pokazuje dobitnie, jak bardzo osobiste projekty są to dla Zeusa. Mamy za to kilka śpiewanych refrenów(głównie od Justyny Kuśmierczyk) oraz „nieocenioną” pomoc przy produkcjach od Roginiego. Nie traktuję tego wcale w kategorii minusów, gdyż ani bity zaserwowane przez Kamila nie są męczące, a on sam jest już tak bardzo rozwiniętym raperem, że swoją nawijką jest w stanie poprowadzić album przez czternaście tracków w sposób ciekawy, który przy tym nie zanudzi słuchacza

„Zeus. Jest super” promowały cztery single – „Będziemy dziećmi”, „Zgłupiej”, „Panteon” oraz „ODP.2”. Każdy z nich opowiada o zupełnie innej tematyce i każdy z nich trafia do zupełnie innego grona odbiorców. Od dość kiczowatego, choć wpadającego w ucho „Będziemy dziećmi” po przytłaczające, opowiadające o zwierzeniach fanów w kierunku rapera „ODP.2”. Single to zdecydowanie jedne z najmocniejszych pozycji na albumie, jednak co warto wyróżnić poza nimi? Zdecydowanie autobiograficzną „Nomadę”, ocierający o granicę marzeń „Domek w górach” czy też indywidualny popis Zeusa w „Orinoko flow”. Strona w którą zdecydowanie nie powinni zagłębiać się słuchacze rapera, którzy doceniają jego poczynania z zamierzchłych czasów to „Siewca”, „Idealnie niedoskonały” oraz „Psuje klimat”. Dawka podanej tu radości z osiągniętego sukcesu i brak typowego wkurwienia w głosie może nieco wprowadzić w zakłopotanie wiernego słuchacza

Znając dotychczasowe dokonania i wracając do niedawnego „Zeus. Nie żyje” jestem skłonny przyznać, że w nowym albumie zabrakło przysłowiowej kropki nad „i”. Oczywiście szanuję i doceniam osobistą przemianę rapera, jednak kontrast zapodany na poziomie tych dwóch albumów jest ciężki do przełknięcia i przy pierwszym odsłuchu może rzeczywiście odbić się czkawką

Płytę wciąż możesz zamówić na preorder.pl

Odsłuch znajdziecie na oficjalnym kanale Pierwszy Milion

A teksty standardowo u nas