PiH
2 historie (Hidden Track)
[Zwrotka 1: Bartosz]
I co? Myślisz, że na tym poprzestał
A dopiero zaczynała się młodych dup kolekcja
Z serwisu S-ka – on potrafi rozpieszczać
Nauczył się przecież – od lat z żoną nie mieszka
Zostawił szmatę, jak dorobił się trzeciego dziecka
Pięć dych na karku, wrażeń sobie nie oszczędza
Ona go nakręca, on się hajsem napędza
Czasem zawiedzie potencjał, są specyfiki
I wiesz co? Powodzenie mają takie typy
Stabilność, bezpieczeństwo, nagrzewa cipy
Dosyć wyjątkowe to poczucie estetyki
Sposób dawno odkryty, to jest lans na luksus
Potem do hotelu kilka kursów
Fascynatki myślą, że taki facet z nieba spadł im
Dla niego nie wchodzi w grę opcja młodej matki
Bo to by się równało z końcem tej zajawki
O co biega – zgadnij, to wszystko proste
Ona ma walory, a on ma forsę
Ale tak już los chce, że dopóty się utrzyma
Dopóki nie spotka takiej, co go wydyma

[Zwrotka 2: Pih]
Po pięćdziesiątce, w separacji, sympatyczny, zadbany
Lokum wynajmie, zmotoryzowany
Miłość, trochę seksu, ponad wszystko zaufanie
Taka mała przyjaźń w romantycznej oprawie
Cel matrymonialny, tylko panna bezdzietna
Nie materialistka, osiemnastoletnia
Starą opuszcza, w tej sytuacji to pestka
Po chuj mu pod dachem rycząca czterdziestka?
Pojawia się pierwsza, za hajs z koperty dojeżdża
Hotel, a potem los wystawi jej notę
Cały świat jest ich, pieprzą się na okrętkę
Nad jezioro zabiera ją, a zostawia wędkę
Widzi w nim bratnią duszę, wiele wspólnych wzruszeń
Coraz bardziej odczuwa pokusę
Nie chce go spłoszyć, bo jest na niego zdana
Wreszcie rzuca propozycję wspólnego mieszkania
Czeka, co powie on, on mówi: "Też o tym myślałem"
Po co kłusować – ma zamieszkać z nim na stałe
Daje jej na ruchy, ma pojechać po ciuchy
Wszystko znienacka, może potrwać przeprowadzka
Mija dzień, dwa, trzy, on nie dzwoni – smutek
Zamiast opieki kop w dupę!
Tak leci też puszysta, po niej z gimnazjum miska
A siwy staruszek na dyskotekach zdrowiem tryska
Podryw nie zawodzi, w głowie głupoty
Gadżety, kasety, kabiny, sex shopy
Smak pejcza dobrze go nakręca
Na starość dziada szatan opętał
Poszukuje jej zepsutej, do szpiku kości
Pończochy, szpilki, na plecach ślad od jej paznokci
Walenie w tyłek, wyzywanie, kompletny kanał
Spijanie z jej brudnych stóp szampana
Gdy go maltretuje, lepiej się czuje
Cały czas pod obcasem, a migrena ustępuje
Zmanierowany, bo to ona dominuje
Poniżony skomle, siksa w twarz mu pluje