TROFEA
[Tekst piosenki "TROFEA"]
[Intro]
Tata zostawił po sobie mi dziurawe kieszenie w skórzanej kurtce
Miałem zdrowo przejebane, to dlatego zachorowałem na sukces
Spłaciłem urzędy skarbowe, do dziś mnie skurwiele trzymają na muszce
Całe życie opisałem, jak zostałem podpisany przez wytwórnię
[Zwrotka 1]
Właśnie wtedy spadł mi z serca kamień
Diamentową płytę za nagranie swoich wspomnień na autotune'ie, Urodziłem się do spełniania marzeń
Window shopper ale wiem że lunie
Monеy rain tam, gdzie ja i moi ludzie
Bracie, wеź się cieplej ubierz, zajebiście Ci fituje
Cały sklep, cały sklep, dzisiaj dla nas cały sklep
Moja mama zapomniała, jak to jest nie mieć co jeść
Jak to jest? Jak to jest? Małolat, nie wiesz jak to jest
A jak wiesz i mówisz mi, że kochasz mnie ja Ciebie też (Hej)
Bo dzięki Tobie to poszło
Słuchaj, nigdy nie bój się chodzić pod prąd
W świecie, w którym łatwo się potknąć, wszystko chcą Ci wytknąć
Jeżeli każdy jest przeciwko, znaczy, że musisz iść w to (Go, go, go)
Jak stripclub, życie się kręci jak dziwka
Na rurze jak pizda, jest musisz się wyrwać
Lub umrzeć, jak pizda, zostaw kanapkę luzem — nie będzie jej zrozumiesz
Nie ma litości w naturze, bo ludzie to kurwiska
[Refren]
Nie ma recepty na wyjście z biedy
Trzeba ją jebać, inaczej się nic nie zmieni
B.M.A, siódema w dwudziestocalowej feli
To tylko trofea za to, co musiałem przeżyć (Ej)
Nie ma recepty na wyjście z biedy
Trzeba ją jebać, inaczej się nic nie zmieni
B.M.A, siódema w dwudziestocalowej feli
To tylko trofea za to, co musiałem przeżyć (Ej)
[Zwrotka 2]
Śmiali się, jak miałem nic, płaczą, kiedy mam już wszystko
Mieli czelność ze mnie kpić — jebać ich i środowisko
Jebać ich i środowisko, tych fałszywych suk
Wyją, bo umarł król, niech żyje król
Bije ze mnie prawdziwy bunt, strzelają do mnie znów
Musiałem stać się "Bulletproof", nie było innych dróg
A Ty, Aniele Stróżu mój, zawsze przy mnie stój
Bóg opuścił mnie, kiedy miałem dwanaście lat (Ej)
Już niejeden klepał po plecach, za nimi śmiał się
Mów prawdę, raperze, chyba że brak Ci jaj (Ej)
Mów prawdę bracie, inaczej nie mów do mnie: "Brat" (Nie)
[Przejście]
Jak byłem dzieciakiem, robiłem dla siebie, a dziś to robię dla kultury
Kiedyś zależało mi na tym, żeby każdy w branży dobrze o mnie mówił
Dzisiaj nie słyszę, co mówisz, bo zagłusza ciebie mi system w jacuzzi
Lambo, Dodge, karma działa — wszystko, co dobre, w końcu do mnie wróci
[Refren]
Nie ma recepty na wyjście z biedy
Trzeba ją jebać, inaczej się nic nie zmieni
B.M.A, siódema w dwudziestocalowej feli
To tylko trofea za to, co musiałem przeżyć (Ej)
Nie ma recepty na wyjście z biedy
Trzeba ją jebać, inaczej się nic nie zmieni
B.M.A, siódema w dwudziestocalowej feli
To tylko trofea za to, co musiałem przeżyć (Ej)
[Intro]
Tata zostawił po sobie mi dziurawe kieszenie w skórzanej kurtce
Miałem zdrowo przejebane, to dlatego zachorowałem na sukces
Spłaciłem urzędy skarbowe, do dziś mnie skurwiele trzymają na muszce
Całe życie opisałem, jak zostałem podpisany przez wytwórnię
[Zwrotka 1]
Właśnie wtedy spadł mi z serca kamień
Diamentową płytę za nagranie swoich wspomnień na autotune'ie, Urodziłem się do spełniania marzeń
Window shopper ale wiem że lunie
Monеy rain tam, gdzie ja i moi ludzie
Bracie, wеź się cieplej ubierz, zajebiście Ci fituje
Cały sklep, cały sklep, dzisiaj dla nas cały sklep
Moja mama zapomniała, jak to jest nie mieć co jeść
Jak to jest? Jak to jest? Małolat, nie wiesz jak to jest
A jak wiesz i mówisz mi, że kochasz mnie ja Ciebie też (Hej)
Bo dzięki Tobie to poszło
Słuchaj, nigdy nie bój się chodzić pod prąd
W świecie, w którym łatwo się potknąć, wszystko chcą Ci wytknąć
Jeżeli każdy jest przeciwko, znaczy, że musisz iść w to (Go, go, go)
Jak stripclub, życie się kręci jak dziwka
Na rurze jak pizda, jest musisz się wyrwać
Lub umrzeć, jak pizda, zostaw kanapkę luzem — nie będzie jej zrozumiesz
Nie ma litości w naturze, bo ludzie to kurwiska
[Refren]
Nie ma recepty na wyjście z biedy
Trzeba ją jebać, inaczej się nic nie zmieni
B.M.A, siódema w dwudziestocalowej feli
To tylko trofea za to, co musiałem przeżyć (Ej)
Nie ma recepty na wyjście z biedy
Trzeba ją jebać, inaczej się nic nie zmieni
B.M.A, siódema w dwudziestocalowej feli
To tylko trofea za to, co musiałem przeżyć (Ej)
[Zwrotka 2]
Śmiali się, jak miałem nic, płaczą, kiedy mam już wszystko
Mieli czelność ze mnie kpić — jebać ich i środowisko
Jebać ich i środowisko, tych fałszywych suk
Wyją, bo umarł król, niech żyje król
Bije ze mnie prawdziwy bunt, strzelają do mnie znów
Musiałem stać się "Bulletproof", nie było innych dróg
A Ty, Aniele Stróżu mój, zawsze przy mnie stój
Bóg opuścił mnie, kiedy miałem dwanaście lat (Ej)
Już niejeden klepał po plecach, za nimi śmiał się
Mów prawdę, raperze, chyba że brak Ci jaj (Ej)
Mów prawdę bracie, inaczej nie mów do mnie: "Brat" (Nie)
[Przejście]
Jak byłem dzieciakiem, robiłem dla siebie, a dziś to robię dla kultury
Kiedyś zależało mi na tym, żeby każdy w branży dobrze o mnie mówił
Dzisiaj nie słyszę, co mówisz, bo zagłusza ciebie mi system w jacuzzi
Lambo, Dodge, karma działa — wszystko, co dobre, w końcu do mnie wróci
[Refren]
Nie ma recepty na wyjście z biedy
Trzeba ją jebać, inaczej się nic nie zmieni
B.M.A, siódema w dwudziestocalowej feli
To tylko trofea za to, co musiałem przeżyć (Ej)
Nie ma recepty na wyjście z biedy
Trzeba ją jebać, inaczej się nic nie zmieni
B.M.A, siódema w dwudziestocalowej feli
To tylko trofea za to, co musiałem przeżyć (Ej)