2na
Z deszczu pod rynnę
Jeśli należę do ludzi, to jest ich sekret
Bukiet róż, wyrzuć kurwa, zrób miejsce
Znów, pięknie było chociaż jedną chwilę i
Przejście w miłość, patrz jak ciężko żyję
Tęskno mi jest do wad ludzi, bardzo
Bo wiem z jaką łatwością jest ich użyć
Im dłużej się przyglądam, przestaje wierzyć
Że życie to nie koszmar w którym miałbym przeżyć
Ja, dalej w niebyt idę, same przeciwieństwa
Ale, przesyt widzę, stale leci wszechświat
Nalej, lepiej nie patrz jak jest u nas
Kłamię kiedy nie chcę wódy, skuna
Tutaj fruwam, ruszam, siuwax w płucach, palę go
Nie mam siły, daj mi jeszcze parę rąk
Gdy wzruszam w tłumach sam środek serca
Potrzebuję minuty, żeby wmieszać się w ich bezmiar
Bez miar, idę przez życie i nie oceniam
W tekstach oddaję mimikę na do widzenia
To mój schemat i wchodzi w grę nie raz
Bo twój temat, narodził się bez znaczenia
Jak mniemam, nie masz przeznaczenia bez natchnienia
Ale jebać, ważne że już go tu nie ma, przebacz
I zbieram te kwiaty, znów zbieram często
Podnoszę wielkie dawki a i tak zaraz zwiędną
Nie chcę już robić wszystkiego na odpierdol
Serce zawodzi, ale mówię serio
I jak będzie wszystko jedno to wrócę do tych wersów
I pokażę, że nie spadnę pod rynnę prosto z deszczu