Doli
Nie złapiesz mnie na imprezach
(zwrotka 1)

Nie przywiązuj sie do mnie
Bo nie jestem taki żeby cię przytrzymać przy mnie
Uwierz, mam problemów wiele
I żadnego z nich nie rozwiązał pieniążek
Zdechłem 4 lata temu więc dlaczego ciągle śpiewam?
Błagam ściągnijcie mnie na dno

Nie chce myśleć już o śmierci, sobie zatruwać myśli
Chociaż codziennie w nocy na szyi czuje uściski
To chciałbym je zmienić na twoje
W tle lecą przeboje to te same które leciały kiedy się jebaliśmy
Ze złości znowu rozjebałem ten licznik
Wiem, że ranie cię okropnie
Ale co moge zrobić, jestem wilkiem i znalazłem owce

Nie chcę widzieć twoich kumpli
Każe odjebać każdego z którym gadałaś, uwierz
Mam zabójców i umieszcze kurwy w trumnie
Jeśli któryś się odważy wskoczyć za mnie na te podium moralności

Jestem chory jednak wygrywam ten pościg
Nie złapiesz mnie na imprezach bo pierdole twoich gości