Tede
Uderz w puchara (Tede Remix)
[Intro: Tede]
Ej yo, to jest Wielkie Joł (Prosto)
Tede, Pono, Sokół – to jest remix, człowieku
Tak powstaje legenda!

[Refren: Sokół]
To tysiące absurdów, to setki powodów
To jedna komedia, więc uderz w puchara...
Nie poczuwaj się – uderz w puchara!
To tysiące absurdów, to setki powodów
To dramat milionów, więc uderz w puchara...
Nie poczuwaj się... (Remix!)

[Zwrotka 1: Sokół]
Od rana czułem się jak w Second Life
Bo ta Polska jest jak wirtualny kraj
Po chodniku między psim gównem rajd
Absurdalne jak nasz redaktor Maj
Chcę jakiegoś mielonego zjeść
Na każdym kroku tylko chińskie, kebab
Ale mleczny bar jest
Paździerz w dziurki to menu
Cena w nim na czopek tkwi
Lubię ten Master Mind, mówię ci
Ktoś zamawia kluski z cukrem razy trzy
Gestykulując, jakby grał w Nintendo Wii
Jem i idę, miasto przypomina mi jakieś sny
Jest niedziela, pusto jak cholera
Te w kubrakach rozstawione gęściej niż latarnie
Jeden czyta, drugi pisze, trzeci zgarnie
To komedia – ten dzień i to słaba
Jak polski komentator w Pro Evo 6 więc dawaj
[Refren: Sokół]
To tysiące absurdów, to setki powodów
To jedna komedia, więc uderz w puchara...
Nie poczuwaj się – uderz w puchara!
To tysiące absurdów, to setki powodów
To dramat milionów, więc uderz w puchara...
Nie poczuwaj się... (Remix!)

[Zwrotka 2: Pono]
Obudził mnie dzwonek do drzwi, dźwięk co przerywa sny
Lecz, gdy ktoś się dobijać zaczął każdy wstałby zły
Ta, poranek kojota, głupota dziś nie zna granic
Bo co za idiota o tej porze może tak walić?
Zanim wstałem, wiedziałem już o stanie tej sytuacji
Znów to żądna sensacji – ta zmora z administracji
Oraz jej jamnik w akcje szczuty, wczuta niczym w syndyk
Znów niedomknięte były niby drzwi do windy
To nie zwidy, wychodzę, mijam niby restauracje
Jak się można nie brzydzić, jeść tam, gdzie były ubikacje
Łapię trakcję, nie zdziwi mnie już nic w tym kraju
Wsiadam, a tam kanar wczuwa się w niby władcę tramwaju
Od razu wysiadam, nie gadam – wolę gwar ulicy
Idę, a tam niespełnieni teksańscy strażnicy
Tak od rana – patrol niby-policji, kanar
Niby syndyk, są na niby, więc uderz w puchara
[Refren: Sokół]
To tysiące absurdów, to setki powodów
To jedna komedia, więc uderz w puchara...
Nie poczuwaj się – uderz w puchara!
To tysiące absurdów, to setki powodów
To dramat milionów, więc uderz w puchara...
(Remix!) (Uderz w puchara!)

[Zwrotka 3: Tede]
Teraz to Marysia dopiero będzie w szoku
Dzisiaj na tapecie, to Tede, Pono, Sokół
Remix, lokalne trzęsienie ziemi
Remix, mentalne więzienie dla jeleni
Choć niejeden wątpił, ten moment nastąpił
I odmieni oblicze sceny, tej sceny
Żyjemy, gdzie żyjemy, co robić – wiemy
My Prosto idziemy, robimy PLNY
To przegięcie, dla was mencie to przecięcie
Ja wierzyłem święcie, wiedziałem, że tak będzie
Polskę zalała samobójstw fala
Ty jesteś z nami ziomuś? (Więc uderz w puchara)
Dwudziestki mielą, kiedy jadę bielą, elo (Elo)
To w kraju naszym, więc to nie pasi skurwielom
I chuj! Zostają gdzieś na starcie za mną
Takie sytuacje nie ruszają mnie już dawno
[Refren]
To tysiące absurdów, to setki powodów
To jedna komedia, więc uderz w puchara...
Nie poczuwaj się – uderz w puchara!
To tysiące absurdów, to setki powodów
To dramat milionów, więc uderz w puchara...
Nie poczuwaj się – uderz w puchara!