Roksana Węgiel
27 piętro
[Zwrotka 1]
Słońce, które wschodzi, widzę przez okno
Miasto nie zasnęło, więc się nie obudzi
Taki klimat panuje tylko wiosną
Sumienie wyłączone dawno jak budzik
Dawno jak budzik, sumienie wyłączone dawno jak budzik
Dawno jak budzik, sumienie wyłączone dawno jak budzik
Zacinam się czasem niczym Vista
Masakra prawie jak w Isla Vista
Bajki tworzę hasztag pixar
Latam w dresach, jutro w jeansach
Miejskie powietrze mnie dusi
Omijam ten swój cień
Nie chcesz, a wciąż mnie kusisz
Inne nie porwą mnie

[Refren]
Wracam do chwil, które chcę zapomnieć
Mógłbym w sumie zrobić przetarg
Czas może leci ciutkę wolniej
Ale gdy jest dobrze no to przyśpiesza
Wracam do chwil, które chcę zapomnieć
Mógłbym w sumie zrobić przetarg
Czas może leci ciutkę wolniej
Ale gdy jest dobrze no to przyśpiesza
[Zwrotka 2]
Marnuję czas, nie moment tutaj na oddech
Oczekuję braw, to jest łakomy kąsek
W pierwszej lidze grać i jeździć białym Porsche
Dosięgać gwiazd i nie być innych gońcem
Zamieniam chwile nijakie w wspomnienia
Nie da się wrócić i niczego pozmieniać
Ludzie zamkną oczy w bujanych fotelach
Namaluję obraz i ustawię na stelaż
Za dużo myślę to często pułapka
Nie mogę spać, podziwiam niebo
Czasami tak bywa, w tych wielkich miastach
Na słabościach ludzi gromadzi się pieniądz
Biorę łyk zimnej wody, wody z cytryną
Taką jak wlewam, gdy rozcieńczam wino

[Refren]
Wracam do chwil, które chcę zapomnieć
Mógłbym w sumie zrobić przetarg
Czas może leci ciutkę wolniej
Ale gdy jest dobrze no to przyśpiesza
Wracam do chwil, które chcę zapomnieć
Mógłbym w sumie zrobić przetarg
Czas może leci ciutkę wolniej
Ale gdy jest dobrze no to przyśpiesza