Zuza Jabłońska
Wisła
[Verse 1]
Leniwy dzień
Podaj mi tlen
Robi się cieplej
Stopniał już śnieg
Więcej się chce
Serio mi lepiej
Kwitnie już beton
Otwieram okno, oddycham osiedlem
Znajomy zapach
Zgiełk ulic miasta
Znow jest jak wcześniej

[Pre-Chorus 1]
Kumam ich tak jak nikt
A oni mnie niekoniecznie
Z nikim nie walczę
Pobędę z boku
Kiedyś mi przejdzie

Kumam ich tak jak nikt
A oni mnie niekoniecznie
Z nikim nie walczę
Pobędę z boku
Kiedyś mi przejdzie

[Chorus]
Wisłą płyną słowa mętne
W głowie myśli niebezpieczne
Tracimy czas, trzymamy szkło
Wszystko nam jedno
Wisłą płyną słowa mętne

[Verse 2]
Podchodzi ktoś, zaczepia mnie
Mówię "to zbędne"
Długa jest noc, ciężko o sen
Jest wpół do pierwszej
Zapachy mięty, zbyt słodkich perfum
Łączą się w jedno
Chyba zostanę
Jest całkiem nieźle
Mogę odetchnąć

[Pre-Chorus 2]
Kumam ich tak jak nikt
Oni mnie coraz częściej
Żyjemy chwilą
Nie patrząc w przyszłość
Kiedyś nam przejdzie

Kumam ich tak jak nikt
Oni mnie coraz częściej
Żyjemy chwilą
Nie patrząc w przyszłość
Kiedyś nam przejdzie

[Chorus]
Wisłą płyną słowa mętne
W głowie myśli niebezpieczne
Tracimy czas, trzymamy szkło
Wszystko nam jedno
Wisłą płyną słowa mętne
Niepotrzebne, niepotrzebne nam
Niepotrzebne, niepotrzebne nam
Niepotrzebne, niepotrzebne nam
Niepotrzebne, niepotrzebne nam

[Bridge]
Zamykam oczy
Niedługo świta
Słońcem skąpana ta szara stolica
Czuję, że żyję
Wszystko oddycha
W oparach szczęścia zasypiam
Zasypiam
Zasypiam..

[Chorus]
Wisłą płyną słowa mętne
W głowie myśli niebezpieczne
Tracimy czas, trzymamy szkło
Wszystko nam jedno
Wisłą płyną słowa mętne
Niepotrzebne, niepotrzebne nam
Niepotrzebne, niepotrzebne nam
Niepotrzebne, niepotrzebne nam
Niepotrzebne, niepotrzebne nam