Epis Dym KNF
Fatality
[Zwrotka 1: Filipek]
O, dupy chciały emocji
A mi zależy tylko żebym dostawał propsy
Życiowe dziecko, i z melo płynę dalej
Dla ciebie to big baby, jak Miller Jarell
O, kto tutaj tak poskłada
Nie gadaj o zasadach, bo tobie nie wypada
Za parę krzywych akcji, wróci ci karma ziomal
Nie poleje ci mordo jak barman Żabsona
(Co on ma z tym barmanem?)
O, mówią mi Filipek
Mam nieprawilną ksywę i chuj ci na ekipę
Po co ci ziomek bitwy na tle dobrej załogi
Skoro tu tobą trzęsie jak shake proteinowy
O, nie mam czasu na urlopy
Wpierdalam twoje płyty jak Kanye psychotropy
Jak chcesz tu ze mną beefu, zapewnię ci emocje
To jak byś Tekashiemu oddał swa młodsza siostrę
To ciągle ostre, poleci farba z nosa
Nie jestem tu spokojny jak Soundtrack Narcosa
Banglam na sztosach, masz highlife od dziecka
Ogarniaj to chłopak, każda zwrotka jest lepsza

[Zwrotka 2: Epis Dym KNF]
W klipach turbo auta, nie moje to nie wrzucam
Po co mi ten lans, wystarczy kumaty słuchacz
Zapierdalam Hyundaiem 150 mechanicznych
I czarny koń, czyli ja, koń liryczny
Rapowo taktyczny, skupiony jak rozpoznanie
Szacunek dla wojaków w Afganistanie
Co tam w boskim planie, zbytnio mnie nie obchodzi
Ale jak zacznie padać, to zabraknie łodzi
Nieświadomie spłodził, wyparł się od razu
Dajcie golarkę, bo w chuj widzę baranów
Sezon dla buraków od lata do lata
Odmulali go dilerzy, bo leciał na dopalaczach
Turbosprężarka w mózgu nie wydoli
I pociął swoje ręce jak pora Makłowicz
Chcesz się dobić to dawaj do OBI
Po młot, którym wypierdolę ci głupoty z głowy
[Zwrotka 3: Czeski]
Większość martwi się o najki i logo
Gdy ja zapierdalam po bębnach jak wytrawny dobosz
Znów zgrzeszyłeś myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem
A rodzicie jeśli cię w ogóle mieli w planie
Konfabulowanie, wiem ze to twoja działka
Wjebałeś się w bramie, wiem że to twoja działka
Dla mnie żaden dylemat litr czy karma
Biorę to na barki jakbym był fit od dawna
Lamus nadal myśli że peleton dogania
A nie daje mi rady, to nie telefon zaufania
Jack z innej bajki chamie znów bajki rozwali
Poczujesz się jak w Holandii, no bo dam ci popalić
Raczej wole jakość, chuj wbijam w ilość MC-s
Co leją wody bardziej niż tsunami w Indonezji
Nie walczę o prestiż, i cię Czeski dziwi, szmato
Ja sławy to iluzja, ja to prestidigitator

[Zwrotka 4: Fazi]
Jebać tanie kurwy, a dlaczego Społem
Bo leżą jak te kurwy pod sklepem rozkurwione
Społem nie z połem, hashtag posypane
Tak to ja, wypierdolę ci nad ranem
Szyby, tryby, podkręcę efekta
Do łapy z automatu, przyklei się beretta
Chciałbym tak, to jest znak, ze jestem jebnięty
Po czterdziestce na nowo odkrywam talenty
Jest ich dużo i są złe więc chodź i spierdol
Skończysz z ogonkiem, za chwilę będziesz merdał
Hardcore rap, (...), DDK, Sony, (...)
Mass effects, czarna muza, blant
W jednej łapie suka, a w drugiej fant
Nie kumam tego rapu, a tych cweli bardziej
Każde rursko - instagramowy twardziel
Mów do mnie bardziej, bardziej daj kałacha
Gdy każda kurwa to Kim Kardashian
Mów mi Sasha ze złotym zębem
Już myśleć o rapie było wielkim błędem
Rozpoznam przybłędę widać to po ryju
Chodź tu kurwo, oprzyj się na kiju
Wystarczy wejść poczytać Glamrap
A wiesz, że właśnie kończy się świat
Ale nie mój, mówię chuj, lecę po swojemu
Gdy ja zaczynam ty już nie masz tlenu
To ja tu tolku dissuje scenu, mogę tak w kółko, nie ma problemu