Hodak
Wolność
[Zwrotka 1: Hodak]
Widziałem bogate życie, widziałem biedę też
Jakoś lepiej się żyje, gdy wiezie Mercedes Benz
Trochę przytyłem, nie o okładkę, chodzi o treść
To trochę straszne, że mnie zżera juz w tym wieku stres
Od dziecka astmę mam, więc walczę czasami o wdech
I prawa ludzi, o wolność czasem, gdy piszę tekst
Chciałbym żyć w kraju, w którym nie ważny jest kolor skóry
Kraju kultury, gdzie szanowana jest druga płeć
Zodiak to ryby, z autopsji nie skuma żaden lew
Głośny ryk silnika byku bo to V8
Moi ludzie są głodni, wybacz, gotowi jeść
Lecę do nich na szamę, wydać w Napoli cash
Z diabłem spacer po chmurach, niby Satori Gedz
Znów sie wymykam kontroli, gdy leję drogi blend
Jak biorę łyka, co boli znika, to błogi sen
Czy wyląduje nie pytaj, to nie obchodzi mnie

[Refren: Gedz]
Jestem wolny, nie tylko w trybie Slow-Mo (Nie tylko w trybie Slow-Mo)
Nie zejdę na ziemię, bo mam za daleki odlot
Jestem wolny, nie tylko w trybie Slow-Mo (Nie tylko w trybie Slow-Mo)
Nie zejdę na ziemię, bo mam za daleki odlot

[Zwrotka 2: Hodak]
Znów się czuję, jakbym wygrał na loterii kasę
Chociaż mi z nieba nie spadło, w sumie szanuję prace
Zdążyło nie raz się toczyć melanż, na grubym gazie
W porę hamulec do zera, z lękiem, że dużo stracę
O wiele piękniej, jak się rano nie obudzę z kacem
Mam romans z dźwiękiem, ale wiesz że, oponuje zdradzie
Wolność to cecha, której nie da się odmówić
Więc nie próbuj jej zdusić i potraktuj to jak apel
Z rana siedzę w jakimś cafe na Emilii Plater
Zbędny mi papier, by się liczyć w rapie
Już nie potrafię w ciszy siedzieć z piórem w łapie
Gdy wasze ekspertyzy brzmią jak z chujem w japie
Pozwól mi rzucić na to nowe światło niczym gaffer
Zanim ktoś z wyżyn mnie w ciszy wrzuci tam w jakiś klaser
Każde podrygi na kraniec kończą się dużym krachem
Dlatego brzydzę się z góry wpływem na ludzi strachem
[Refren: Gedz]
Jestem wolny, nie tylko w trybie Slow-Mo (Nie tylko w trybie Slow-Mo)
Nie zejdę na ziemię, bo mam za daleki odlot
Jestem wolny, nie tylko w trybie Slow-Mo (Nie tylko w trybie Slow-Mo)
Nie zejdę na ziemię, bo mam za daleki odlot