Zero (POL)
Wywiad z Zero (2017)
Drodzy czytelnicy, rzadko która osoba potrafi wpleść równie skondensowane, lecz jednocześnie treściwe obrazy, nawiązania oraz wiedzę do rapu w dzisiejszych czasach, nie mówiąc już o polaniu wszystkiego sosem mistycyzmu i kolokwialnie mówiąc, skillem. Zapraszam do wywiadu z Zero, członkiem kolektywu Hashashins!Na sam początek pytanie wprowadzające do Twojego ostatniego projektu - jak długo przekminiałeś cały koncept płyty? Sam pomysł odniesienia albumu do twórczości francuskiego poety jest naprawdę niecodziennyKoncept mi wpadł na raz. Starałem się to potem jakoś dookreślić i posklejać do kupy, ale to już wychodziło w praniu zazwyczaj. Na szczęście nie musiałem nigdzie szyć za bardzo na siłę. Taki sposób używania pewnego "typu" już obecnego w kulturze i nadpisywania na nim czegoś swojego - na wzór czytania palimpsestowego - w ogóle nie jest mi obcy. Tutaj oczywiście nawiązania były luźne i rozpięcie tego na planie życia Rimbauda dosyć dowolneBrak featuringów na JTKI był zabiegiem celowym? Jeśli tak, to dlaczego? Obawiałeś się, że goście na płycie mogli zmienić konwencję utworów, czy po prostu czułeś się pewniej, pisząc je samodzielnie?W ogóle mam z featami problem; miałem już zresztą kiedyś tam, dawno, kiedy byłem tylko słuchaczem rapu. Najczęściej zdawało mi się, że feat po prostu psuje dobry kawałek - oczywiście zdarzają się również sytuacje przeciwne. Ale ile takich featów mnie zawiodło - zresztą całe albumy czasem mogą przez to zostać położone moim zdaniem. U mnie jednak sprawa wyglądała nieco inaczej - bo bardziej się bałem tego, że ludzie po Hashashins potraktują mój album jako właśnie połowiczny. To znowu prowadzi do wniosku, że powinienem ze spokojną głową wziąć Deysa na feat, ale postanowiłem, że nie wezmę nikogo. Właściwie nie nagrywam z ludzmi, których nie znam, więc do wyboru miałem tylko Deysa i Kobika, zakładając, że w ogóle byliby zainteresowani dograniem się do mnie. Oczywiście jakbym dostał bardzo ciekawą propozycję nagrania z kims to mógłbym się zastanowić (nie jestem aż tak prawilny jeśli o to chodzi), Polska to nie Stany, można gdzieś podjechać się zapoznać bez większego problemu; ostatecznie przez internet też się można poznać - tutaj pragnę pozdrowić producentów, z którymi do teraz mam super kontakt. Dodam jeszcze, że na początku faktycznie się nieco obawiałem, że goście mogliby zmienić "kierunek" utworów, potem jednak pojawiły się kawałki luźniejsze i spokojnie mógłbym poprosić kogoś o dogranie się do nich. Postanowiłem jednak, że album pod tym względem zostanie "czysty"Jak się zaczęła Twoja „raperska kariera"? Pierwszym chronologicznie kawałkiem, na którym można cię usłyszeć jest „RFID” z Ta’Wil; Nawijałeś coś wcześniej, można gdzieś to znaleźć?Nie uważam w ogóle, żeby to była kariera, bo to się chyba z definicją kłóci... Między podstawówką, a liceum był taki czas, że każdy w moim środowisku słuchał rapu i każdy chciał coś robić; niektórzy nawet próbowali (czasem z powodzeniem). I ja też robiłem wtedy rzeczy różne; pierwsze numery zupełnie offbeatowe, bo nawet nie wiedzieliśmy jak to działa, nagraliśmy w podstawówce. Na początku gimnazjum już jakieś rzeczy nagrywałem znośniejsze - z późniejszego okresu nawet by się trafiły kawałki do posłuchania (udowodnili mi to ludzie, którzy masowo prosili o kawałek gdzieś tam przewijajacy się w dokumencie Stefana Łazarskiego). Niczego jednak nie znajdziecie nigdzie. Uważam, że oficjalnie tę domniemaną "karierę" zaczyna RFID - kawałek nagrany dla żartu i w dodatku zupełnie źle napisany, co zdarza mi się do dzisiaj


Ciężko nie przyznać, że warstwa liryczna w Twoich utworach jest bardzo skomplikowana – skąd czerpiesz inspirację? Zgaduję, że filozofia jest jednym z głównych czynników, ale poza tym?Filozofia, religia, poezja - ogólnie literatura, teatr, kino; kultura jako taka. Jak się w tym siedzi i trawi to powolutku to granice się zacierają i to się staje po prostu udziałem naszego doświadczenia. Więc mógłbym w skrócie napisać, że piszę numery z doświadczenia. Filozofią się akurat zajmuję na codzień, więc moje doświadczenia są z nią mocno związane; w ogóle filozofia jest dziedziną bardzo chłonną i z łatwościa przez jej pryzmat możemy syntetyzować to wszystko, o czym wyżej wspomniałemZdradzisz pochodzenie swojej ksywy?Na początku traktowałem Hasha jako żart i uważam, że obdywoje z Deysem nie mieliśmy złudzeń, co do tego, że może się to skończyć tak szybko, jak się zaczęło. Stąd ksywkę na poczekaniu wymyśliłem - oglądałem akurat u rodziców mojej żony przy obiedzie Hakerów, a potem (pamiętam to jak dziś) jadąc gdzieś autem kminiliśmy, czy to dobry pomysł wziąć stamtąd ksywę. Pamiętam, że wysoko w notowaniach był również Lord Nikon :D Więc nie ma w tym żadnej nadinterpretacji: ZeroCool to ksywka podjebana z filmu. Hack the Planet! Tym samym, do rangi swego rodzaju "rytuału przejścia" dałoby się podciągnąć późniejsze wykastrowanie tej ksywki z "Cool"Spotkałeś się z przypadkami oskarżenia o grafomanię?Właściwie nie - nie przypominam sobie. Oczywiście byłby to poniekąd zarzut słuszny. Ja nie jestem zwolennikiem pakowania kategorii i określeń znanych nam z lekcji polskiego, do rapu. To wydaje mi się zwyczajnie niemożliwe. Refleks moich przemyśleń z tym związanych, to jakaś tam sprzeczka o liczenie rymów... Uważam, że Laik miał tam zupełną rację. Każdy, kto się chwile zastanowi zrozumie, że mnożenie rymów w taki sposób, jak robimy to w rapie, dla poezji jest śmieszne i wręcz kakofoniczne. To tak, jakbyśmy próbowali brać na warsztat poezję i dyskutować, który z poetów miał lepsze flow. Ale bogactwo środków, którymi możemy się posługiwać w rapie jest nieocenione. Stąd zarzut o grafomanię akurat w przypadku rapu, w którym się łączy doświadczenie poetyckie, literackie, filozoficzne itp. itd (posługuję się oczywiście tutaj skrótami myślowymi) sam w sobie musiałby być chybiony - tutaj czuję się jakby zabezpieczony. Oczywiście ktoś mógłby mi zarzucić brak talentu, który kompensuje zwykłym syntetyzowaniem różnorakich treści, ale to chyba inna sprawaDlaczego forma rapowa? Uważasz ją za najlepszą formę ekspresji swoich myśli, czy traktujesz ją jako jedną z możliwości wyrażania samego siebie?To zdecydowanie jedna z form. Wyrazić to, co chciałem opisać na JTKI (i co właściwie jest dla mnie najważniejszą z myśli i pewnie wiele już w rapie nie zrobię, jeśli nie wymyślę jakiegoś sprytnego wybiegu, bo ile można mówić o tym samym) można tak jak zrobił to niegdyś Budda - pokazać zgromadzonym ludziom kwiat i milczeć. Ja próbuję to doświadczenie opracowywać z wielu stron, przy okazji ciągle dowiaduję się czegoś nowego na ten temat; na temat samego siebie również. W filozofii trzeba mocno argumentować i szukać dowodów na poparcie swoich intuicji - w rapie mogę niemalże apodyktycznie stwierdzić coś, tylko dlatego, że tak właśnie mi się wydaje. Oczywiście kryją się za tym różne przemyślenia i nie biorę tego raczej z sufitu. Sama forma rapu jest dosyć pojemna i to mi się podoba; niektóre rzeczy, które udało mi się zrobić przypominają takie silva rerum w stylu Micińskiego - to znowu powoduje, że kawałki mogą wywierać wrażenia niemalże narkotyczne, tripowe. To przepełnienie i przesycenie mnie interesuje; wyrywa tych, którzy są odpowiednio nastrojeni z ich codzienności, z powszedniego doświadczenia - natomiast tych, którzy nie mają do tego "ucha" pozostawia zupełnie obojętnymi. Pojmuję to jako daleki analogon taktyki inicjacyjnej - oczywiście żadnej sekty nie zakładam ;)


Idąc za ciosem – myślałeś o stworzeniu projektu nie-rapowego w przyszłości?Cały czas robię takie projekty. Na ten moment NASCAR jest dla mnie takim, wielopoziomowym projektem; zobaczymy, co z tego ostatecznie wyjdzie. Cały czas pracujemy nad filmem - chociaż to dopiero wstępne prace, ale żeby coś nakręcić, to przede wszystkim trzeba wiedzieć, co się chce osiągnąć. Piszę książkę, która tak naprawdę stanowi podstawę projektu muzycznego Nascar Inn, bo zaczynałem ją pisać kilka lat temu - wtedy porzuciłem ten pomysł, ale co jakiś czas dawał o sobie znać i tak się złożyło, że już na poziomie pisania JTKI chciałem go jakoś wykorzystać w rapie. Oprócz tego różne rzeczy mi chodzą po głowie, różne chodziły, wiele doszło do skutku i dużo z tych rzeczy można znaleźć w necie, jak się potrafi szukaćMożesz powiedzieć parę słów o „Nascar”? Na chwilę obecną wiemy tylko tyle, że jest projektem „wielookrążeniowym”Nascar to ma być poniekąd niespodzianka. Już kilka słów o Nascar padło wyżej... Zaangażowałem w to wielu ludzi i chcę, żeby to było naprawdę "dziwne" - zarówno pod względem treści i formy, rozbudowania. Kiedy powiedziałem Deysowi, że następny projekt w porównaniu z JTKI to będzie pojebane gówno, to mi powiedział, żebym się puknął w głowę, bo ci ludzie już są biedni z tym, co ode mnie dostają. Nascar to jest w większym stopniu koncept niż JTKI, ociera się o zmyślenie, urojenie, o literaturę, o sci-fi, które już dzisiaj nie jest tak mocno "fiction"; jest metaforą szybkiego i niebezpiecznego życia - głównie młodych ludzi - jest miejscem ich spotkań, enklawą buntu, który zazwyczaj nad popielniczką pełną petów i niedopitym piwem, spotyka się z twórczym niedowładem; jest słodkim więzieniem, labiryntem, z którego nie chce się wychodzić; paradoksalnie jest zarazem krajobrazem pustynnym - na takiej pustyni jednak szuka się również Boga. Może tyle o Nascar. Na pewno zaskoczy pod względem "rozdmuchania" i zasięgu - o to się zacząłem troszczyć; JTKI zupełnie pod tym względem nie przemyślałem i potem na ostatnią chwilę próbowałem robić rzeczy, które są jednak - poza samą muzyką - dosyć istotneMacie z Deysem plany na następny krążek pod szyldem Hashashins? Jeśli tak, to celujecie znowu w EPkę, czy może Longplay?Ta'wil to nie była EPka. Nie chciałbym dużo opowiadać o muzycznych planach związanych z Hashashins, bo nie wszystko tutaj zależy ode mnie. Powiem, że ze swojej strony już zacząłem zbierać bity i powoli piszę zwrotki na nowe Hasha... Wpadliśmy z Deysem na pewien pomysł niestandardowy, może się uda go zrealizować. Wydaje mi się, że przy natłoku tego, co się teraz dzieje w moim i jego życiu, to raczej nie będzie długa płyta. Mogę się jednak mylić. Nawet jeśli będzie niewiele, to wspomniany "niestandardowy pomysł" może zrekompensuje objętość. Ale to znowu raczej domniemywanie... Wszystko się może jeszcze zmienić sto razy


Jesteś zwolennikiem formy, czy treści? A może starasz się osiągnąć kompromis?Bez treści nie podchodź :D. Trochę żart, trochę nie, bo o ile jestem w stanie docenić formę dla formy, to ciężko mi się słucha jednak bredni, albo bardzo niepoprawnie napisanych tekstów - już wolałbym jakby to było po angielsku. Jednak forma jest ważna, ja się nią nie do końca potrafię bawić - nie mam takiej swobody, jaką chciałbym mieć, ale po JTKI widzę postępy. Rzeczywiście to rodzaj kompromisu; lekkie wychylania: szala raz bardziej po prawej, to znów po lewejPrzez charakter swojej muzyki stoisz w pewnym sensie obok sceny rapowej - śledzisz to środowisko?Na tyle na ile mam czas, to śledzę. Niektórych śledzę z szacunku. Są jednak takie nurty w rapie - i to jest pewnie większość gatunkowa - których zwyczajnie nie znam i nawet nie wiedziałbym co śledzićJak sam mówisz w Szumie: „Jeśli rap ma sobowtóra, to w ciemno stawiam na Kidda” – krytykujesz mniej ambitne podgatunki? Mam tu na myśli przeróżne trapy o znikomej wartości merytorycznejNie krytykuje, czasem się nawet jaram - można się pośmiać, można się wczuć bez zbędnych rozmyślań. A Kidda wybrałem nie ze względu na to, że jest przedstawicielem ambitnego rapu. Rap to tak pokręcona rzeczywistość, że Kidd wydaje się być idealnym sobowtórem tego gatunku, w znaczeniu jakie terminowi sobowtór nadał (i to raczej swoim życiem niż teorią teatru) ArtaudZauważyłem, że jakiś czas temu udostępniałeś kawałek Wojtka, byłego członka Palewave. Kogo „propsujesz” z polskiej sceny (poza Kiddem oczywiście)?Ciężko powiedzieć, bo są zabiegi które mnie denerwują nawet u bardzo dobrych w moim mniemaniu raperów; z drugiej strony są niezręczności u raperów początkujących, które nadają ich muzyce ciekawy sznyt. Propsuję przede wszystkim indywidualny styl. Właśnie dlatego cenię Wojtka, Kidda, ale również Młodego Zgreda; Hewra mnie zachwyca i uważam, że wcale nie jest tak łatwo, jak wielu się wydaje, robić takie rzeczy jak oni - sprawdzałem wszystko od Młodego Osy (słyszałem nawet jakieś niepublikowane rzeczy, które są świetne i pokazują, że Osa się rozwija). Pewnie pominąłem wielu... Oczywiście zawodników z tak zwanego "świecznika" propsuję w większości, ale nie będę tutaj wchodził w szczegóły. Mogę powiedzieć tylko tyle, że większość znajduje się w danym miejscu nie przez przypadek: praca i talent - niekoniecznie w tej kolejnościMyślałeś o współpracy z raperami, którzy dzielą z Tobą bardziej liryczne podejście do muzyki? Chodzi mi o na przykład Golina czy Kartky’egoZupełnie o takich rzeczach nie myślę. Nie chodzi konkretnie o nich, ale po prostu mam się nad czym zastanawiać i gdybaniem się raczej nie zajmuję


Jaki wpływ miały na Ciebie studia filozoficzne? Odczuwasz, że zmieniły Cię jako człowieka?Właściwie tylko taki wpływ odczuwam. Wiedzę którą posiadam - w zasadzie każdą wiedzę - może wykuć nawet małpa. Chodzi tu właśnie o zaangażowanie się w coś, do tego stopnia, że to nas zaczyna zmieniać. Dla mnie studia filozoficzne były w ogóle katalizatorem takiego właśnie zaangażowania, które potem mogłem rozciągać również na inne dziedziny. Zrozumiałem też, że dużo mogę i rzeczy, które w pierwszym momencie wydają mi się nieosiągalne, da się spokojnie zrealizować myśląc lokalnie i krok po kroku zmierzając w określonym kierunku. Więc sprawiedliwie byłoby również powiedzieć, że odkryły przede mną pewną systematykę pracy. Czuję, że filozofia jest również poniekąd przedłużeniem mojego charakteru; filozofia chciała zawsze złapać tysiąc srok za ogon :D i pchała się do wszystkiego, do czego zdaje się - jako narzędzie - zupełnie nie nadawać. Efekty niemalże zawsze były zaskakujące i inspirujące; z pożytkiem dla kulturyWybierając taki a nie inny kierunek, nie obawiałeś się swojej przyszłości? Filozofia nie daje zbyt szerokich perspektyw w kontekście pracyZupełnie o tym nie myślałem i po prawdzie trochę mi szkoda ludzi, którzy w wieku licealnym już myślą takimi kategoriami... Jak się przemyśli system kształcenia na uczelniach wyższych i jego efekty, to się okaże, że w ogóle nierozsądnie jest iść na studia. Mądry to nie ten, który szuka kierunku studiów, które zapewnią mu dobry zarobek, ale ten, który ma jakiś pomysł na to, jak z siebie zrobić twórczego, ew. dobrze "prosperującego" człowieka. Znałem ludzi ze świetnymi stypendiami - mieli 4, do 6 kafli miesięcznie za to, czego od nich wymagała uczelnia, a co miało stać się podstawą ich zawodu, plus sumienne dopełnianie wszystkich biurokratycznych rytuałów - ci ludzie po 5 latach doktoratów, po obronie budzili się z palcem w dupie i szli na kasę za najniższą krajową. "Obawiać się przyszłości" - to w ogóle stoi w głębokiej sprzeczności z moją wiarą :DA co z ulubionymi filozofami? Masz jakichś?Raczej ulubionych nie mam. Są tacy, których myśl mnie inspiruje bardziej i pobudza mnie jakoś - są to głównie myśliciele z kręgów filozofii religii, Boga. Ale jeśli chodzi o takie inspirowanie, to na równi z filozofami stawiam również wielu artystów, którzy nie starali się, tak szczegółowo jak filozofowie, eksplikować swoich poglądów. Jeśli ktoś ma coś ciekawego do powiedzenia, to chętnie poświęcam temu więcej czasu. Ci "ulubieni" są często niebezpieczni, pod tym względem, że możemy wpaść w pułapkę takiego mistrza i już spod jego wpływu się nie wydostać. To jest jakby mało filozoficzne moim zdaniemKtóre dzieło miało na Ciebie największy wpływ?Całość twórczości Williama Blake'a i BibliaJak wygląda Twój pogląd na wiarę? W jakie wyobrażenie Boga wierzysz?Nie da się wierzyć w wyobrażenie Boga; wierzy się w Boga i Bogu. Ja wierzę w Boga Miłosierdzia, którego najwyższym objawieniem był Jezus Chrystus. Nie skreślam jednak żadnej religii, niemalże wszędzie, w religiach na przestrzeni całego świata objawiła się prawda


Jeden z naszych czytelników zainteresowany jest Twoimi ulubionymi filmami. Które z nich najbardziej na Ciebie wpłynęły?Tutaj by można wymieniać w nieskończoność; najmniej lubię polecać ludziom filmy. Dużo mocniej wpłynęły na mnie jednak książki. Film może mi się podobać ze względu na samą estetykę... Chyba nie ma znaczenia jakie są moje ulubione filmy ;)Masz jeszcze jakąś zajawkę poza rolkami?Można powiedzieć, że filozofia jest moją zajawką od bardzo dawna; pisanie - nie tylko rapu, w zasadzie wszystko, o czym wspomniałem przy okazji pytania o Nascar. Mam zajawkę pracować też przy "obrazkach", które powstają tak do klipów rapowych, jak i z innych okazji - rolki i związana z nimi estetyka video to moja super zajawka; od zawsze rysowałem i teraz coś tam jeszcze trochę robię w tym kierunku, ale korzystam już raczej z pomocy specjalistów w tym zakresie, bo moje bazgroły to ewentualnie dobre konceptyNa zakończenie chciałbym zachęcić Was do nabycia Ja To Ktoś Inny - materiał, który zaprezentował nam Zero wykonany jest na bardzo solidnym poziomie. Polecam również sprawdzić Ta'Wil, jeżeli jeszcze nie miałeś styczności z tym projektem. Hasha!@#[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]